Poznaj, zobacz

Klasztor i kościół św. Wojciecha to nie tylko miejsce modlitwy, ale także przestrzeń, w której przez wieki zapisywała się historia miasta, sztuki i duchowości. Zapraszamy do cyklu publikacji „poznaj/zobacz”, poświęconego osobom, wydarzeniom i detalom architektonicznym związanym z naszą świątynią.

Pomysł i opracowanie: Adrian Porwich – historyk sztuki zajmujący się ikonografią sztuki sakralnej średniowiecza, zwłaszcza tematami apokryficznymi i hagiograficznymi oraz sztuką późnego gotyku na Śląsku i Pomorzu Zachodnim. Od 2022 r. popularyzuje zabytki kościoła św. Wojciecha i klasztoru dominikanów we Wrocławiu.

 
Cykl publikowany w mediach społecznościowych Klasztoru w roku 2026,
z okazji jubileuszu 800-lecia obecności dominikanów we Wrocławiu.

Poznaj

Naszą podróż przez osiem wieków obecności dominikanów we Wrocławiu warto rozpocząć od postaci szczególnej – założyciela i pierwszego przeora wrocławskiego konwentu, błogosławionego Czesława.
 
Do Wrocławia przybył w 1225 roku. Początkowo głosił kazania w kościele św. Marcina na Ostrowie Tumskim. Zaledwie rok później, po objęciu przez dominikanów kościoła św. Wojciecha, został mianowany pierwszym przeorem nowo utworzonego konwentu. W latach 1233–1236 pełnił funkcję prowincjała dominikanów polskich, przebywając głównie w Krakowie. Po zakończeniu urzędowania powrócił do Wrocławia, gdzie spędził ostatnie lata życia. Zmarł 15 lipca 1242 roku.
 
Już niedługo po jego śmierci zaczął kształtować się lokalny kult bł. Czesława. Najstarsze jego ślady odnajdujemy w kazaniu Peregryna z Opola na dzień św. Dominika (2. ćw. XIV w.) oraz w „Żywocie św. Jacka” autorstwa lektora Stanisława (2. poł. XIV w.).
 
Bł. Czesław, którego późniejsza tradycja zakonna uznała za brata św. Jacka i powiązała z możnym śląskim rodem Odrowążów, urodził się około 1180 roku. Niewiele wiadomo o jego życiu przed wstąpieniem do zakonu. Przypuszcza się, że pełnił funkcję kanonika krakowskiego i należał do bliskiego otoczenia biskupa krakowskiego Iwona Odrowąża.
 
Towarzyszył mu w podróży do Rzymu w 1219 roku. To właśnie tam, w Wiecznym Mieście, miał być świadkiem cudu wskrzeszenia Napoleona – bratanka kardynała Stefana z Fossanovy – dokonanego za sprawą św. Dominika. Wydarzenie to, według tradycji, miało skłonić Czesława do wstąpienia w szeregi nowo powstałego zakonu dominikańskiego.
 
Spośród licznych cudów przypisywanych bł. Czesławowi w późniejszych żywotach i przekazach legendarnych, szczególne miejsce zajmuje opowieść o obronie Wrocławia przed najazdem mongolskim w 1241 roku. Według tradycji, utrwalonej i spopularyzowanej przez Jana Długosza, podczas oblężenia zamku wrocławskiego bł. Czesław modlił się o ocalenie miasta. Wówczas nad zamkiem miała ukazać się ognista kolumna (łac. columna ignea), która przeraziła Tatarów i zmusiła ich do odstąpienia od oblężenia. Dominikańskie teksty liturgiczne z drugiej połowy XIV wieku wspominają z kolei o ognistej kuli (łac. globus igneus), która na trwałe stała się osobistym atrybutem błogosławionego.
 
Legenda o cudownym ocaleniu miasta stała się fundamentem dla uznania bł. Czesława za szczególnego obrońcę i patrona Wrocławia w czasach nowożytnych. W 1963 roku papież Paweł VI oficjalnie ogłosił go patronem miasta.
Jubileusz 800-lecia przybycia dominikanów do Wrocławia to dobra okazja, by przypomnieć postać biskupa Wawrzyńca, jednego z faktycznych współzałożycieli wrocławskiego klasztoru dominikańskiego.
 
Hierarcha sprawował rządy w diecezji wrocławskiej w latach 1207–1232. Wywodził się z rycerskiego rodu panów na Pogorzeli. Był kanonikiem kapituły katedralnej i prawdopodobnie należał do bliskiego otoczenia księcia Henryka Brodatego. Sakrę biskupią przyjął w 1207 r. z rąk arcybiskupa gnieźnieńskiego Henryka Kietlicza.
Rządy biskupa Wawrzyńca cechowały się troską o rozwój Kościoła lokalnego: rozbudowywał sieć parafialną, konsekrował liczne świątynie i podzielił diecezję na archidiakonaty. Brał udział w synodach prowincjonalnych oraz w Soborze Laterańskim IV w 1215 roku.
 
Szczególnie istotnym obszarem jego działalności było wspieranie zakonów — zarówno męskich, jak i żeńskich — w tym dominikanów, których osadził przy kościele św. Wojciecha we Wrocławiu w 1226 r.
 
Biskup Wawrzyniec zmarł 7 czerwca 1232 r. i został pochowany w klasztorze cystersów w Lubiążu. XIV-wieczny katalog biskupów wrocławskich przekazał ciekawą anegdotę: przyczyną jego śmierci miał być… zbyt intensywny zapach róż, których był wielkim miłośnikiem.
Okres ośmiuset lat, które upłynęły od powstania wrocławskiego klasztoru dominikanów, obejmuje nie tylko czasy rozkwitu życia duchowego, intelektualnego ożywienia i dobrobytu, ale również lata kryzysu życia zakonnego i codziennego niedostatku. Szczególnie bolesnym ciosem była kasata klasztoru w wyniku edyktu sekularyzacyjnego króla Prus, Fryderyka Wilhelma III – wydanego w dniu 30 października 1810 r. Dobrą ilustrację losów ostatnich śląskich dominikanów może stanowić historia Norberta Taucha OP, ostatniego wrocławskiego przeora w czasach poprzedzających kasatę.

Wrocławski konwent dominikanów i inne śląskie klasztory zakonu, cieszące się przychylnością katolickich Habsburgów i przeżywające ponowny rozkwit na przełomie XVII i XVIII w., zostały włączone do prowincji czeskiej Zakonu Kaznodziejskiego w 1706 r.. Ta zmiana okazała się stosunkowo krótkotrwała, bowiem w dniu 13 kwietnia 1754 r. powołano odrębną kongregację bł. Czesława, do której włączono sześć klasztorów i dwa wikariaty męskie oraz dwa klasztory żeńskie. Wydzielenie śląskich klasztorów z prowincji czeskiej było wynikiem nacisków ze strony Fryderyka II Hohenzollerna, króla Prus, który objął władzę nad Śląskiem w wyniku I wojny śląskiej (1740-1742).

Norbert Tauch urodził się w 1749 r. W szeregi dominikanów wstąpił w klasztorze w Ząbkowicach Śląskich, o czym świadczy określenie go łacińskim terminem filius Franckensteinensis w wykazie braci śląskiej Kongregacji bł. Czesława, a profesję zakonną złożył w 1772 r. Można przypuszczać, że po zakończeniu formacji zakonnej w konwencie wrocławskim powrócił do Ząbkowic Śląskich, bowiem został odnotowany jako przeor tamtejszego klasztoru w 1794 r. Ząbkowicki konwent dominikanów liczył wówczas czterech prezbiterów i trzech braci konwersów.

Norbert Tauch OP pojawia się ponownie w źródłach historycznych w związku z objęciem funkcji przeora konwentu wrocławskiego w 1809 r. Obowiązki przełożonego sprawował do dnia 21 listopada 1810 r., kiedy władze pruskie przystąpiły do wykonania postanowień edyktu sekularyzacyjnego, przejęły zabudowania klasztorne z kościołem i przystąpiły do inwentaryzacji majątku likwidowanego konwentu.

Edykt sekularyzacyjny przewidywał przejście zakonników w szeregi duchowieństwa diecezjalnego i objęcie ich jurysdykcją biskupa wrocławskiego, a także obowiązek złożenia habitów i opuszczenia macierzystych klasztorów. Duchowni mieli otrzymywać niewielkie pensje rządowe do czasu znalezienia stałego zajęcia, ale władze stale dążyły do ograniczania wydatków w tym zakresie. W raporcie radcy rządowego Gossowa, sporządzonym na potrzeby wykonania postanowień edyktu, Norbert Tauch OP został scharakteryzowany jako flegmatyczny zakonnik o nienagannym zachowaniu, biegły w naukach teologicznych i obeznany z historią Kościoła i zakonu dominikanów, ale niezdolny do podjęcia pracy zarobkowej ze względu na podeszły wiek.

Po zamknięciu klasztoru, zgodnie z przekazem Carla Blasela, były przeor udał się do Neukirch, czyli podwrocławskiej wsi Żerniki. Można przypuszczać, że miał zostać rezydentem przy katolickiej parafii św. Wawrzyńca, ale jego dalsze losy pozostają nieznane.

Zobacz

W przestrzeni monumentalnej gotyckiego kościoła św. Wojciecha nietrudno jest przeoczyć niepozorne okienko we wschodniej ścianie północnego ramienia transeptu – nieopodal wejścia do zakrystii. Tymczasem niewielki otwór okienny to jeden z nielicznych reliktów romańskiego kościoła klasztornego dominikanów, wzniesionego w latach 20. i 30. XIII w., a zatem pamiętającego jeszcze czasy bł. Czesława i pierwszych wrocławskich dominikanów.
 
Okienko, wymurowane ze starannie wypalonej cegły i pokryte pokryte bielonym tynkiem w podłuczu, zostało częściowo zrekonstruowane w latach 60. XX w. Odtworzono wówczas schodkowy parapet, którego ślady odkryto na południowym ościeżu okienka. W trakcie badań odkryto również pozostałość żelaznego haka, który przypuszczalnie służył do mocowania okiennic.
 
Romański otwór okienny został przebity w zachodniej ścianie zakrystii i został wyeksponowany od pierwotnie zewnętrznej strony budowli. Warto pamiętać, że romański kościół dominikanów nie posiadał transeptu, a zatem, stojąc w północnym ramieniu transeptu, znajdujemy się poza obrysem jego murów. Natomiast współczesne umiejscowienie okienka na niedużej wysokości wynika ze stopniowego podwyższania się poziomu gruntu w średniowiecznym Wrocławiu.
Spośród pierwotnych jedenastu zworników sklepień prezbiterium kościoła św. Wojciecha zachowało się zaledwie pięć, które są datowane na 1. tercję XIV w. Warto zwrócić uwagę na płaskorzeźbiony ażurowy zwornik z przedstawieniem głowy biskupa w mitrze – mierzący około 75 cm średnicy. Niewykluczone, że jego wykonanie można przypisać wędrownemu warsztatowi lombardzkiemu.

Wizerunek biskupa jest silnie stylizowany, a jego szczególnie charakterystyczną cechą są wielkie, ewidentnie przeskalowane, oczy postaci z wyraźnie zaznaczonymi źrenicami i obwódkami. Dekoracyjność przedstawienia podkreśla ornamentalna dekoracja mitry, szczelnie wypełnionej motywem czteroliścia, a także stylizowane faliste pasma włosów. Głowę biskupa w mitrze wpisano w profilowaną obręcz, a pomiędzy nimi widoczne są żebra sklepienia prezbiterium.

Niektórzy badacze uznawali wizerunek biskupa za portret Nankiera, biskupa krakowskiego (1320-1326) i wrocławskiego (1326-1341), który konsekrował chór kościoła św. Wojciecha w 1330 r. Wydaje się, że brakuje wyraźnych wskazówek, które pozwalałyby na taką jednoznaczną identyfikację, choć zarazem trudno byłoby odrzucić to przypuszczenie. Czy zwornik zdobi podobizna św. Wojciecha – patrona świątyni i metropolii gnieźnieńskiej? A może w tajemniczym biskupie należy dopatrywać się Wawrzyńca, biskupa wrocławskiego (1307-1332), uznawanego za współzałożyciela klasztoru dominikanów?